„Mamo! Ja chcę być już duży!“ „Mamo! Chcę być dorosła!“ za lat smarkatych latało się  i wykrzykiwało tego typu slogany bez cna świadomości. Rodzice zwykle mówili wtedy: „Ah dziecko! Zatęsknisz za dzieciństwem, gdy będziesz w naszym wieku“.

A za czym tu tęsknić?

Za twarzą całą w kakale i za halówkami do połowy w psiej kupie? (Lub na odwrót) Za dzwonieniem na przypadkowe numery i robieniem sobie „jaj na telefon“? 

A może za wybitymi mleczakami i szyciem brody po próbie ratowania honoru przed kolegami, podważającymi nasz talent kolarsko-wyczynowy?

ZA TYM KOMUNISTYCZNO-WCZESNODEMOKRATYCZNYM DZIECIŃSTWEM?

Tym słodko-kwaśnym czasem, pachnącym vibovitem, którego proszek  dostał się do zatok?

NO WŁAŚNIE ZA TYM.

Za tymi lodami wodnymi o smaku koli, których dzisiaj już się dzieciom nie daje, bo wiadomo – mają parabeny albo inne benzoesany sodu.

I za całą schowaną za tymi wspomnieniami beztroską. Czystą radością z przeżywania każdego dnia.

Ta tęsknota nierzadko schowana jest w najciemniejszych zakamarkach naszej poważnej i dorosłej puszki na pragnienia. Obok marzeń o obniżeniu podatków, maseratti cabrio i awansie w korpo. Pougniatane w kącikach cisną się zapachy i smaki czasów, gdy największym osiągnięciem było wygrzebanie tłustymi paluszkami Asza z małej paczki Lejsów. Największym luksusem natomiast żadne tam jacuzzi na szczycie dubajskich hoteli, tylko bzikoland, kulkoland, czy też inny dziecięcy raj obiecany (po zdanej na piątce matematyce). W którym epicentrum wszelkiej błogości stanowił basen wypełniony po brzegi plastikowymi, kolorowymi kulkami.

Ten basen z kulkami to Twoje Ja Niespełnione. Twoje wakacje na Malediwach, na które znowu nie jedziesz, bo trzeba wymienić bojler. Ten basen, to Twoja kariera międzynarodowej modelki, którą rozpoczęłaś tuż przed tym jak okazało się, że to piąty tydzień - bliźniaki.

Ten basen to miejsce, do którego wchodzisz, bo w podstawówce miałeś/aś piątkę z wuefu/matematyki/muzyki/plastyki. I tyle. Żadnych targetów, czelendży, abstraktów i projektów. I żadnych tego typu tematów! Buzia na kłódkę, bo za minutkę zamykamy budkę…. (Czy jakoś tak) Kapisko?

To Twój mini raj, w którym będziesz się pławić przyjemnością znaną z czasów, gdy sukcesem było to, że słońce świeci i mama mimo kataru puściła Cię na pole (lub też na dwór, jakżeś nie stąd). 

Mamy taki szatański plan, aby wydobyć z Was dziecięcą radość, która na co dzień gubi się w labiryntach ołpen spejsów i więdnie przed drzwiami gabinetów.

 Heloł? Czy to uśpiony dzieciak drzemiący w każdym z teraźniejszych, przyszłych i przeszłych loftowiczów? Mamy dla Ciebie... TEN BASEN, a oprócz tego jeszcze dużo, dużo innych ciekawych kursów tańca! Bachataaaaaa? Bachata

I to nie są jaja na telefon.

Antonina Dębogórska