Nikt z nas nie jest idealny.  Ale fajnie jest jednak do czegoś dążyć i starać się aby nasze refleksje i postanowienia zostały wcielone w życie. My w Loftach trochę chcemy dzisiaj pokozaczyć. Popouczać, pomoralizować, poradzić. Bo jednak chcemy ten zdrowy tryb życia promować, nie? Dlatego dzisiaj przedstawiamy 5 wyjątkowo niefajnych zwyczajów, których, jeśli Cię dotyczą pozbądź się niezwłocznie (psychoterapia, odwyk, Loft na Fabrycznej 13?, Salsa?). A jeśli Cię nie dotyczą, to przybijamy szczerą, siarczystą piątkę!

5 rzeczy, za które Twoje ciało się na Tobie kiedyś zemści.

  1. Klina klinem wybijanie. Czyli była impreza, trochę się przesadziło z alkoholem. No nic strasznego w tej jednej lampce wina za dużo, jeśli nie zdarza się zbyt często. Górole do tego uczyli, żeby na porannego kaca walnąć z rana banię. No ciekawy sposób. Homeopatyczny taki jakiś. A nasze ciało poddane takim torturom woła „help!“. Kac to stan, który należy leczyć. Najlepiej snem, wodą, jedzeniem i witaminą C. No to powtórzymy jeszcze raz dla zapamiętania: sen, woda, jedzenie, witamina C. I niech Wam nie przyjdzie do głowy walenie piwka, żeby ból głowy sobie poszedł. Pójdzie na chwile. Potem wróci, ojjj wróci.
  2. Palenie. Smogu w Krakowie mało, co? Trzeba jeszcze walnąć sobie trochę syfiastego dymu prosto w płuca? No prooossteee. A widzieliście te dekadenckie slogany wygłaszane przez pokrzywionych, chuderlawych chopoczków w rurkach i z kołtunami zamiast włosów? „Jedz zdrowo, nie pij, nie pal. UMRZESZ ZDROWSZY“  - że niby takie wiecie – „Carpe diem“ – Riillii? Srsly? Bzdura! Nie chodzi przecież o brak „brania życia pełnymi garściami“.  W życiu chodzi o jego JAKOŚĆ. Tak! Współczesna medycyna jest na tyle zaawansowana, że może pozwolić nam na cieszenie się dobrym zdrowiem do póóóóóźniej dorosłości. A nie chcesz w wieku 40 lat już ledwo (dosłownie) zipieć. A tak w ogóle to weź dorośnij! Tak, soróweczka za ten strzał między oczy, ale uleganie głupotom (czytaj: nałogom) to jednak oznaka problemów emocjonalnych i  NIE-DOJ-RZA-ŁOŚ-CI. Enter!
  3. Brak snu. Wiemy, wiemy – wyśpisz się w grobie. Jedna, czy dwie zarwane noce w miesiącu, na rzecz innych ważnych spraw (na przykład imprezy w Feniksie, co nie?) to jeszcze nie tragedia. Ale uważaj! Słuchaj swojego ciała. Na dłuższą metę nie okłamiesz go kofeiną, środkami nasennymi, lub też cięższymi specifikami, które zostawiamy bez komentarza. Tfu! Śpij długo i mocno tak często jak tylko możesz. A jeśli możesz zbyt rzadko, to naprawdę znak, że trzeba coś zmienić w Twoim trybie życia.
  4. Stres. Oczywista oczywistość. Wiekszość z nas go doświadcza. Częściej lub rzadziej. Ale napięcie trzeba uczyć się redukować. Poświęć chociaż pół godziny w ciągu dnia i dwie godziny przed pójściem spać na zwykły relaks. Włącz ulubioną muzykę, potańcz, pobiegaj, poczytaj. Cokolwiek - aby odciąć się od źrodła napięcia. I uwierz, że odpoczynek to nie tylko Twoje PRAWO, ale i OBOWIĄZEK.

 

 

  1. Brak ruchu. Bez regularnego wysiłku fizycznego Twoje ciało jest totalnie wkurzone i zdezorientowane. A ileż ma sposobów na zemstę! Nadwaga, wysoki cholesterol, obniżony nastrój, marne krążenie – to tylko niektóre z konsekwecji siedzenia od rana do nocy z twarzą wbitą w monitor. Dlatego nie pozwól aby Twoje ciało stało się Twoim wrogiem. Okaż mu trochę sympatii, zapewniając ciągle nowe wyzwania. Po jakimś czasie się odwdzięczy!

 

Tak, wiemy wiemy. Jest zima. A zima to ciężki czas dla zdrowia. Mało promieni słonecznych=kiepski nastrój i mało okazji do aktywnego spędzania czasu, karnawał=dużo zakrapianych imprez, a z imprezami wiadomo jak jest. Ktoś zaciągnie do baru, ktoś inny do palarni. Ciemno, zimno, nic tylko by się w domu siedziało i maltretowało biedne ciało brakiem tego co trzeba, a nadmiarem tego co głupie i złe. Ale naprawdę - moralizowanie kończąc – bójcie się tej zemsty! Lepiej już dziś zacznijcie zdrową współpracę z ciałem! Dobra! To widzimy się na parkiecie, noo... Ewentualnie przy barze, lub w palarni.

 

Antonina Dębogórska